random1.gif
View guestbook
Displaying 40 - 60 of 182 results Add new entry
Name Message
erka
Posted at wtorek, 12 czerwca 2007 10:05
Już po premierze GOMBROWICZURKE..., uff, we wrześniu planowana jest premiera teatru Fieter: JÓZEF KA. Tymczasem pozdrawiam wakacyjnie, bo juz prawie, prawie...
Acha! SMOK zostanie pokazany na placu przed Q.L.T.M, 24 zcerwca, o godzinie 23.30... to sie nie może udaćSad
 
erka
Posted at czwartek, 26 kwiecie 2007 11:13
Nie wiem, co znaczy- "ciągle jeździć z tym samym", odkąd to dwa wyjazdy można w taki sposób okreslić? Zespoły jeżdżą po festiwalach po 10 lub 20 razy z nowym spektaklem, a tutaj uwagi się zaczynają po drugim. Trochę to dziwne. Poza tym, teatr KTO od czasu "Wizyty" robił BIESY i SMOKA (tego ostatniego całkiem niedawno), więc tym bardziej nie rozumiemSad
 
miastowa
Posted at czwartek, 26 kwiecie 2007 10:47
Z okazji Wielkanocy, dużych jaj i małych kur...i wogóle bez okazji Sekcie Plastycznej, Grupie Dorosłej, Sałatce Artystycznej, Sektorowi Śmiechu, Heksagonowi, Teatrom InLibed, Kto i Fieter oraz ludziom związanym z Qultem w taki czy inny sposób (oprócz jednej duuuuużej osobyTongue) składam moc życzeń w ten podniosły czasTongue
Pozdrawiam
 
miastowa
Posted at czwartek, 26 kwiecie 2007 10:47
wielki zastój jak widac....tak a propo tej "Wizyty"...moze juz czas zmienic spektakl albo napisac cos nowego bo tak ciagle jezdzic z tym samym...heh
 
Respond
Posted at wtorek, 03 kwiecie 2007 11:22
Yyyy... Prima Aprilis?
 
miastowa
Posted at poniedziaek, 02 kwiecie 2007 20:19
eeeee...z zachowania chyba też nie przypominająWink
 
miastowa
Posted at poniedziaek, 02 kwiecie 2007 20:15
Cóż...Niewyjaśnione Zbiegi Okoliczności widocznie zadziałały, bo wszystkie spektakle się udały...a co do manii wielkości to wzięłam to określenie właśnie z tego filmu...hmm...ale skoro ani Pan Robert ani Pan Rafał zupełnie nie przypominają z wyglądu Pana DeFunesa, więc temat uważam za zamkniętySmile
 
erka
Posted at poniedziaek, 02 kwiecie 2007 19:13
pozdrowienia dla dusseldorfskiego dusiciela, obyś szczęśliwie umykał policji...
 
erka
Posted at poniedziaek, 02 kwiecie 2007 19:12
opatrzność widocznie czuwała, skoro wszystkie zaplanowane spektakle odbyły się. jeśli jednak razi Cię słowo Opatrzoność, wpisz sobie- Różnorakie Zbiegi Okoliczności (znaczy to samo, co opatrzność). chciałbym ponadto zauważyć, że ani Rafał ani ja nie przypisywaliśmy sobie roli opatrznościowej więc nie rozumiem słów o manii wielkości (nawiasem mówiąc zetknąłem się z nią raz, przy okazji pewnego filmu z Luisem DeFunesem). i tyle na ten temat...
 
miastowa
Posted at niedziela, 01 kwiecie 2007 12:32
ho ho ho o Opatrznosci tu nawet rozmowy sie uskuteczniaja...zaskoczona bywam coraz czesciej..tylko, ze chyba Opatrznosc ma powazniejsze rzeczy "na głowie"...no chyba, ze ktos sie za Nią uwaza - to juz jest wtedy powazna mania wielkosci..
pozdrawiam odwiedzajacych
 
dusiciel
Posted at sobota, 31 marca 2007 21:57
pozdrowienia z vaterlandu
 
erka
Posted at czwartek, 29 marca 2007 07:36
w tym sęk, że akurat nie czuwa, jest nadzieja, że zacznie...
 
Respond
Posted at wtorek, 27 marca 2007 11:30
A co to za Opatrzność czuwa nad moim spektaklem?
 
Dusiołek
Posted at czwartek, 08 marca 2007 12:50
Dusiołek przesyła pozdrowienia
 
Respond
Posted at czwartek, 15 lutego 2007 10:13
Psychiatra to nie wiem, ale pingwin na pewno. On czytał. Wyobraźcie sobie, że pod moją nieobecność wszedł na mojego mejla i wszystkim ze skrzynki wysłał gorącą wiadomość, że ja niby nie umiem śpiewać. Tylko na chwilę wyszedłem po chrust na opał! Chrustu nie było, to chwila okazała się dłuższa. Szukałem pod śniegiem, ale tam był tylko śnieg, pod którym było jeszcze więcej śniegu. To sobie myślę, no trudno, będę śniegiem palił w piecu, trzeba go będzie tylko trochę wysuszyć. Więc załadowałem cały śnieg na sanie i wracam. I już z daleka słyszę stukanie w klawiaturę i przyśpieszam kroku. Pingwin też dosłyszał moje sanie i wyskoczył z iglo, po czym zaczepnie bujając się na boki zaczął uciekać. To go śnieżką w łeb zdzieliłem i padł. Nie będzie się ze mną przekomarzał. (Do obrońców zwierząt: pingwin wstał po godzinie, otrzepał się i, co należy podkreślić; nie bujając się już na boki, poszedł do swojej przerębli. Sądzę, że naprawiłem mu błędnik, czy jak to się tam u pingwinów zwie.) Taka śnieżka nie mogła mu wyrządzić krzywdy, pomyślałem, że udaje i od razu doskoczyłem do kompa. Oprócz wysłanych wiadomości, zauważyłem, że w jednym z moich scenariuszy, głównymi bohaterami stał się pingwin i foka, jego wierny sługa. No bzdury kompletne powymyślał. Dodał na przykład scenę tańca, w której stepuje. Dlatego nie wydaję mi się, by ten psychiatra na coś się zdał, raczej przydałby mu się kurs scenopisarstwa, a już na pewno lekcja dobrego wychowania!
 
erka
Posted at roda, 14 lutego 2007 08:36
Hmm, Respondi... czy jest wsród czytających jakiś psychiatra?
 
Respond
Posted at wtorek, 13 lutego 2007 18:05
Milutki ten pingwinek, oj jak mi pochlebiał. Wychodzę przez okno, a ten dziób rozstawia: ?Ożesz ty! To przecież sam... ? z wrażenia nie umie się wysłowić. ? ?Respond? ? podpowiadam. ?A właśnie Respond, nie może być, dajcie mi autograf, uwielbiam wasz śpiew!? ? Trzepocze skrzydełkami. A ja zachodzę w głowę, gdzie on mój śpiew mógł usłyszeć, a jeśli nawet słyszał, to skąd to uwielbienie? ?Dziwny z niego pingwin, chyba nielot jakiś?, pomyślałem. Złożyłem mu autograf i wróciłem do kompa, ale ten najwyraźniej coś jeszcze chce, bo głowę do mego iglo wsuwa: ?A może poszedłbyś ze mną do przerębli, kilka ryb chciało by ciebie poznać?.? ?Nielot, kompletny nielot? , pomyślałem. Ale, że dość już pisania miałem, ubrałem się i poszedłem. Rzeczywiście, dużo ryb się zebrało, gdy tak staliśmy przy krawędzi dziury w lodowcu. Pingwin podskoczył z wrażenia, ale że nielot spadł od razu i krzyczy: A nie mówiłem? No dalej, zaśpiewaj! To mu wtedy prawdę powiedziałem, żeby uniknąć kompromitacji przed rybim stadem i przeprosiłem za tę pomyłkę. Na co on odrzekł, że nie szkodzi, że to nawet lepiej i zaczął żreć z tej przerębli jak z miski. Moją sławę wykorzystał, żeby brzuch napełnić, nielot jeden. A taki milutki był, taki oszust mały!
 
Respond
Posted at wtorek, 13 lutego 2007 08:53
Masz rację! Cały tydzień głowiłem się, co jest przyczyną natrętnego tuptania za oknem, a nie raczyłem nawet go odsłonić. Dopiero dzisiaj to zrobiłem i zauważyłem na śniegu małe ślady. Teraz czekam na pingwina. Jak przyjdzie spytam dokąd tak tupta, bo może się myliłem, może tu niedaleko jest jakieś miasto, albo staw jakiś przynajmniej, gdzie można by się przejść, świeżego powietrza zacząrpnąć trochę. Później napiszę, co z tego wynikło. Na razie.
 
erka
Posted at poniedziaek, 12 lutego 2007 13:45
W takim razie Respod znalazłeś sie chyba w miejscu, w którym toczy sie akcja pewnej reklamy dotyczącej obniżek na zeszłoroczne modele samochodu. Podpowiadam, że za oknem chodzi pingwin...
 
Respond
Posted at poniedziaek, 12 lutego 2007 13:29
Tu gdzie ostatnio przebywam nie ma zasięgu, jest tylko internet, w dodatku wchodzi mi tylko strona Fietra i... chcialem z kims pogadac.
 

««  start « poprz. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 nast.  » koniec »»
© 2021 Teatr Fieter | Powered by Joomla! | CMS